Pstrąg Marcowy – czyli jak złowić pstrąga z małej rzeki?

przez inforyby.pl

Pstrąg – jak go złowić? Przeczytajcie Poniższy artykuł oraz obejrzycie film, w którym zawarte jest ciekawych wiele informacji jak złowić pstrąga z małej dzikiej rzeki.

Pogoda nie rozpieszcza. W nocy kilka stopni na minusie, nawet w dzień jest lekko poniżej zera i tylko mocne słońce przypomina, że zbliża się wiosna. Dziś jednak mocniej do głosu doszła zima. Jest bezchmurnie ale chwilami wieje silny wiatr. Tego właśnie się obawiałem jadąc tutaj i do końca nie byłem przekonany czy to dobra decyzja. W planie awaryjnym był osłonięty od wiatru, za to wystawiony na ożywcze słońce, północny brzeg glinianki. Postanowiłem, że jadę jednak nad rzekę, a jak się nie da łowić to po godzinie się zwijam nad gliniankę. Na miejscu mam się spotkać z Pawłem – planuje jakiś krótki filmowy materiał zrobić. Na spokojnie ok 10:00 jestem na miejscu. Wbijam się w spodniobuty i schodzę nad rzekę. Stan wody OK, nawet tak mocno nie wieje.

Zaczynam od końca zakrętu na styku nurtu i wstecznych prądów. Wobler, jaskółka – nic. Dzwoni Paweł, że też jest na miejscu ale nie widzi mojego samochodu. Okazuje się, że nawigacja ulokowała go ok 300 m niżej. Za moment jest już u celu. Ja tymczasem idę nieco w górę. Na agrafkę oliwkowy jig na 1 g, którego ukręciłem przed weekendem. Przy przeciwnym wietrze i żyłce 0,23 mm nie chce lecieć. No to brązowy na 2 g. Tu już jest lepiej. Przynęta rzucona pod prąd ładnie spływa z nurtem lekko falując przy wybieraniu tylko luzu żyłki. O to mi chodzi, niech spływa naturalnie w połowie wody. Mam cichą nadzieję, że przy trzecim podejściu uda się skusić mieszkańca pobliskiego dołka za głazem.

Jestem ok 30 m niżej. Paweł wystraszony zimnem wraca do auta ubrać się cieplej. Rzucam jiga nieco skosem w górę pod gałęzie leżącego w nurcie drzewa i sprowadzam powoli w dół. Może 2-3 rzut, jig dopływa nad leżącą na dnie ok 5 m od brzegu gałąź i w tym momencie podnosi się z dna duży pstrąg. Zawija rogala i łyka leniwie jiga. Branie najpierw widzę, a potem czuję. Zacięcie jest pewne i ryba spływając lekko w dół kręci młynki w wodzie. krzyczę do Pawła by się pospieszył z kamerą. Pstrąg walczy całkiem spokojnie więc zsuwam się z wysokiego brzegu do wody i spokojnie wprowadzam go do podbieraka. Hol trwał niecałą minutę. Winduję się z powrotem na górę. Ależ wielki i gruby! Na oko blisko 50 cm. Paweł nadchodzi jak robię rybie zdjęcie telefonem. Szybko robimy sesję aparatem, dokładne mierzenie – 49 cm.

Pstrąg marcowy

Pstrąg marcowy

Zauważam charakterystyczną deformację na lewej pokrywie skrzelowej ryby. Jak się spotkamy ponownie to na pewno cię poznam. Rybka wraca do wody, co udaje się fajnie uwiecznić. Łowię dalej choć na dziś mógłbym zakończyć. Jest 10:45. Takie szybkie akcje lubię. Dokładnie obławiam dołek za i przed głazem ale bez efektu. Całkiem możliwe, że ryba którą zerwałem jakiś czas wcześniej była tą, którą dziś złowiłem ale zeszła i ustawiła się nieco niżej. Albo może patrolowała swój teren w poszukiwaniu pożywienia? Przechodzę cały zaplanowany odcinek przy okazji męcząc się z tworzącymi się w tych warunkach brodami na szpuli. Trzy razy odcinam po ok 10-15 m żyłki. Ubyło jej na szpuli sporo. Trzeba będzie zakupić nową. Do końca brań ani wyjść już nie ma. Dzień jednak udany.

25 marzec – tym razem większą grupą – 4 osoby (ja, Paweł, Seba i Jacek) jedziemy nad niewielką pstrąg 'ową rzeczkę. Liczymy, że będzie przynajmniej tak jak 2 tyg wcześniej z Sebą. Odcinek mamy wytypowany. Chcemy poznać ostatni, nieznany fragment rzeki. Rozdzielamy się na dwie grupy. Seba z Jackiem (nowicjuszem na pstrągach) zostają nieco w dole i będą szli w górę rzeki. Jadę z Pawłem najwyżej jak się da i schodzimy w dół. Tego się nie spodziewałem. Z przekazów miała mieć podobny charakter na całej długości, a tu szeroka, płytka i prawie bez kryjówek niezbyt spiesznie płynąca rzeczka. Taka typowa na drobne klenie i okonie na lato. Trudno, trzeba jakoś łowić. Przynajmniej Paweł zobaczy gdzie na takiej wodzie szukać ryb.

Rzekę miejscami przegradza jakieś zwalone drzewo i tak robi się ciekawiej. Ryb jednak nie widać. Schodzimy niżej i niżej, szybciej omijając nieciekawe fragmenty. Miejscami brzegi mocno bagniste, szerokie pasy zeschłych trzcin czy tataraku ciągną się przez 15-20 m skutecznie utrudniając dojście do wody. W pewnym momencie spod brzegu, z płytkiej, mulistej zatoczki płoszę ok 30 cm rybkę. Ciemny kształt w panice ucieka na drugą stronę. Jestem przekonany, ze to pstrąg ale co on robił w takim miejscu?

Kilkadziesiąt metrów niżej nieco większa ryba, spłoszona odpływa pod drugi brzeg. Znów typuję pstrąga. Po chwili Paweł wyjmuje na larwę ważki niewielkiego (ok 30 cm) szczupaczka. Teraz nabieram podejrzeń, że druga ze spłoszonych ryb była szczupakiem bo odpłynęła całkiem spokojnie. Znów długi i szeroki pas bagna i zeschłej roślinności. Przechodzę więc na drugi, wygodniejszy brzeg. Paweł woli zostać na swoim. Dochodzę do pozostałości starego drewnianego mostku. W wodzie sterczą niskie pale. Drugi brzeg lekko bagnisty, woda płytka. Przy moim brzegu nieco głębsza, wąska rynna.

Podchodzę ostrożnie do brzegu ale i tak płoszę rybę. Wyraźnie widzę szczupaka odpływającego z nurtem w dół. Ustawił się ok 4-5 m niżej. Mówię do Pawła by włączył kamerkę. Zapinam na agrafkę największy wobler jaki mam – 7 cm Rapalę Original – i delikatnie rzucam na skraj rynny nieco poniżej ryby. Wobler po drodze trafia na jakiś patyk. Cholera. Udaje się odczepić bez zbędnego hałasu. Drugi rzut, wobler spływa, kolebiąc się, w poprzek pod mój brzeg. Powinien być jakoś na wysokości ryby. Miękkie przytrzymanie, zacięcie i ryba kotłuje się przy powierzchni. Delikatny kijek gnie się całkiem mocno. Pozwalam na chwilę szaleństwa i za moment schodzę w dół zdejmując w międzyczasie podbieram. Lekkie naprowadzenie kijem i ryba z prądem spływa wprost do siatki. Jest większa niż przypuszczałem i z trudem mieści się między obręczą. Pytam Pawła czy nagrał. Będzie fajny bonus. Szybkie mierzenie – 53 cm, fotka i gruba rybka wraca do wody.

Kawałek niżej rzeka rozdziela się. Kanał zasilający stawy biegnie lekko w prawo będąc jakby kontynuacją dotychczasowego charakteru rzeki, a reszta wody płynie przez śluzę poniżej której diametralnie zmienia swój wygląd. To już znana mi górska rzeczka choć jeszcze w mniejszym rozmiarze. Łowię w typowy dla siebie sposób podrzucając przynęty w najtrudniejsze, najbardziej niedostępne miejsca. Rybek niestety nie widać.

Robimy krótką przerwę w trakcie której Paweł nagrywa krótki materiał nt. łowienia pstrąga w małych rzeczkach. W trakcie pojawia się Seba z Jackiem. Nie złowili nic, jedynie spłoszyli kilka drobnych pstrągów i szczupaczka. Wracamy wszyscy do auta i zjeżdżamy w dół. Ognisko, kiełbaska i zrzucenie zbędnej odzieży bo robi się gorąco. Jacek z Sebą schodzą w dół i będą wracać łowiąc w górę, a ja z Pawłem w górę. Czasu nie mamy za wiele.

Widać, że poziom wody jest niższy niż przed 2 tygodniami. Miejsca gdzie poprzednio wychodziły pstrągi są puste. Dogrywamy jeszcze trochę materiału i Paweł wraca, a ja jeszcze idę nieco w górę. Widzę drobne okonki ale zupełnie nie zainteresowane przynętami. W niewielkiej rynnie dostrzegam lipienia ok 25 cm. Pod drugim brzegiem stoi jakaś rybka. Zakładam jiga i podrzucam. Powoli mija rybę i wtedy ta rusza. Płynie ok 40-50 cm za przynętą ale nie atakuje. Po 2 m odpuszcza i wraca na stanowisko. Obławiam jeszcze kilka miejsc ale bezskutecznie.

Wracam. Paweł i Jacek już są. Pojawia się też Seba z podbierakiem a w  nim pstrąg. Całkiem fajny, ok 32-33 cm. Mówi, że w dole nic się nie działo, więc wrócił i poszedł kawałek w górę mijając nas. Miał dwie ryby i kilka wyjść i spinek. Wszystkie ryby skusił na niewielkiego silikonowego robaczka na główce 0,8 g. To był klucz do sukcesu. Lekka, naturalnie spływająca przynęta. Zapamiętam na przyszłość…

tekst: Rafał Idler
przygotowanie: inforyby.pl

Więcej opowieści znajdziecie na blogu https://opowiescizespinningiem.blogspot.com/2018/04/marcowo-pstragowo.html

Relację z części  w/w artykułu obejrzeć można na naszym kanale inforyby. Zapraszamy i życzymy miłego oglądania:

To powinno Ci się spodobać

error: Content is protected !!